Shopping

Ochraniacz masujący Waldhausen W-Health&Care

Kontuzja Stefana miała wprawdzie miejsce lata temu i szczęśliwie nigdy nie nawróciła, ale pozostawiła we mnie szczególną ostrożność jeśli chodzi o nogi, a przede wszystkim ścięgna i więzadła Stefana. Jestem w efekcie mocno restrykcyjna jeśli chodzi o stęp i dobre rozgrzanie przed nawet najlżejszą pracą oraz solidne chłodzenie po niej, a przy tym śledzę i z chęcią testuję wszelkie możliwości wsparcia aparatu ruchu od wewnątrz i od zewnątrz, a co sensowniejsze zostają ze mną na stałe.

Ochraniacze wibrujące Ice Vibe miałam okazję przetestować już jakiś czas temu, ale mimo przekonującej mnie koncepcji i samego działania portfel był nieubłagany i nie mogłam pozwolić sobie na własną parę. Jakiś czas temu trafiłam jednak na ochraniacz wibrujący Waldhausen w znacznie przyjemniejszej cenie i pozwoliłam sobie zaryzykować jego zakup. Waldhausen W-Health & Care to ochraniacz wibrujący z funkcją grzania, ale też i chłodzenia za pomocą wkładów lodowych. Sprzedawany jest pojedynczo, a nie w parach, co jest pewną niedogodnością, bo zastosowanie na wszystkie 4 nogi wymaga nieco czasu i przekładania, ale jego cena jest mocno konkurencyjna. W regularnej sprzedaży kosztuje około 450pln, ale ja swój kupiłam korzystając z promocji w sklepie Happy Horses za niecałe 380pln.

Ochraniacz ma dwie niezależne funkcje – grzania i wibracji, obie w trzystopniowej skali, można więc równocześnie grzać i masować nogę dostosowując poziom każdej z tych funkcji do potrzeb konia, lub stosować tylko jedną z nich. Do tego wszyte wewnątrz kieszonki na wkłady lodowe pozwalają połączyć wibrację z chłodzeniem. Jest to opcja, z której korzystam najrzadziej, bo z zamrażarką mi nie po drodze w stajni i zwykle chłodzę nogi jednak tradycyjnie na myjce lub ochraniaczami stricte chłodzącymi. Z chłodzenia wprawdzie korzystam rzadko, ale już z rozgrzewania i wibracji regularnie. Ta opcja przygotowania ścięgien przed wysiłkiem, rozgrzania i uelastycznienia ich przed pracą, a w efekcie zmniejszenia ryzyka ewentualnych mikrourazów jest dla mnie kluczowa.

Raz że jest świetną opcją na zawodach, gdzie nawet najbardziej rzetelnym i najlepiej przewidującym zdarza się zamiast 20 minut stępować 10, bo okazuje się, że kilka koni się wykreśliło, a konkurs ruszył 5 minut szybciej. W takich sytuacjach to dodatkowe przygotowanie nóg do wysiłku jeszcze przed wyjściem z boksu jest błogosławieństwem. Dla nas tym większym, że rozprężenie Stefana nie zawsze przebiega po bożemu, bo jego głowa na to nie pozwala. Nieraz musimy zaczynać skakać zanim porządnie się rozgalopujemy, bo wobec posiadania konia, który od wejścia na rozprężalnie nie jest w stanie wytrzymać 10 sekund bez włączania lewitacji, jest to wybór mniejszego zła. Na zawodach każda opcja przygotowania nóg na większy wysiłek jest więc dla nas wysoce wskazana. Ale i w domu używam tego ochraniacza regularnie, staram się robić to przed treningami, ale też nieraz przed jazdą na płasko w ramach pobudzania krążenia i rozgrzewki przed pracą. Przekładanie go na 4 nogi było początkowo uciążliwe, ale przywykłam do niego, zaczynam od wyczyszczenia nóg i ubrania ochraniacza, a potem w trakcie szykowania Stefana zmieniam tylko nogi, kiedy nakazuje minutnik. Drugą ogromną zaletą korzystania z tego ochraniacza jest pobudzania do odprowadzania limfy, wibracje pomagają rozbijać limfę i likwidować opoje, które w ostatnim czasie zaczęły nam się zdarzać.

Jedyną wadą, jaką zauważyłam przez ostatnie pare miesięcy intensywnego używania tego ochraniacza, to bateria nieco ulegająca mrozom i fakt, że muszę pamiętać o wypięciu kabla z zasilającego urządzenia power banka, bo bez tego mimo wyłączenia wszystkich funkcji ochraniacz mocno zżera baterię. Poza tym nie miałam z tym sprzętem żadnych problemów, a używam go dosyć intensywnie w różnych warunkach i nieraz na kilku koniach z rzędu. Polecam wszystkim, którzy mają za sobą jakieś urazy miękkich tkanek w nogach i wolą chuchać na zimne, ale też tym, którzy chętnie wspierają aparat ruchu swojego konia. Koszt tego urządzenia potrafi nie przekraczać wartości 2-3 worków paszy, a jest dobrym wsparciem dla nóg i przygotowaniem do mocniejszej pracy.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *