Nuda nam nie grozi. – vol.II

SONY DSC

W ostatnim czasie na blogu pojawiło się sporo wpisów dotyczących naszych zmagań ze skokami, a skoki to przecież tylko część naszych treningów. Czas więc zadość uczynić „płaskiej pracy” i opowiedzieć, co tam u nas z Siwym słychać od strony ujeżdżeniowej, a jest oczywiście o czym opowiadać, bo i tutaj, podobnie jak w treningach z przeszkodami – nuda z całą pewnością nam nie grozi.

Elementów, które chciałabym poprawić i doszlifować jest wiele, ale w tym momencie koncentrujemy się na kilku z nich. Przede wszystkim na dobrych przejściach. Włączyliśmy w nasze płaskie treningi sporo dodań i skróceń, również w galopie. Przejście pomagają Siwemu skoncentrować się na mnie i sprawiają, że pracuje zadem, nie usztywnia się i nie zawiesza na przodzie. Dodania i skrócenia są niezbędne w pracy skokowej, a przy tym uczą Siwego szybkich i precyzyjnych reakcji na moje pomoce. Przejścia wewnątrz danego chodu dotychczas ćwiczyliśmy w kłusie, a ostatnio spróbowaliśmy zmierzyć się z tematem dodań i skróceń również w galopie. Fifi długo wykorzystywał zmiany tempa w galopie do przejęcia nade mną kontroli i w efekcie nieco obawiałam się dodań w tym chodzie, bojąc się, że zwyczajnie nie uda mi się skrócić Fabiana przed krótką ścianą naszej bądź co bądź niewielkiej ujeżdżalni i jak już wydłużymy galop, to zatrzymamy się na najbliższym drzewie, zamiast wjechać na krótką ścianę pod kontrolą w skróconym, kulturalnym galopie. Jak się okazało moje obawy były zupełnie niepotrzebne i nieuzasadnione, bo samo dodanie to w gruncie rzeczy pestka, a Fabian mimo poszerzenia wykroku pozostaje pod kontrolą. Sztuką jest widoczne skrócenie bez przejścia do kłusa czy utraty impulsu, ale wierzę, że sztuka czyni mistrza i uda nam się opanować i skrócenia.

SONY DSC

W temacie przejść, prócz dodań i skróceń, ćwiczymy również zagalopowania ze stępa i tu największym wyzwaniem jest nie samo zagalopowanie, a poprzedzający je dobry, aktywny stęp. Fabian nie jest niestety koniem o naturalnym dobrym, elastycznym stępie, z zadnimi nogami aktywnie wkraczającymi pod kłodę, w równym rytmie. Fifi raczej snuje się niż stępuje i jeśli tylko mu na to pozwolić, głównie obija się i przysypia. Nakłonienie go do aktywnego stępa na kontakcie i z zadem gotowym do pracy nie jest proste, ale wychodzi nam coraz lepiej, a w efekcie coraz lepsze są same zagalopowania z tego chodu. Jak już jesteśmy w temacie galopu – w ramach urozmaicenie Ala zaproponowała nam kilka tygodni temu próbę zmierzenia się z tematem lotnych zmian nogi i tak wprowadziliśmy do repertuaru naszych ćwiczeń pracę nad lotnymi zmianami na drągu. Sporym utrudnieniem jest fakt, że ja sama nie robiłam nigdy lotnych na doświadczonym koniu profesorze, więc de facto musimy z Siwym nauczyć się ich razem. Nie mamy większego problemu ze zmianą z lewej nogi na prawą, problem pojawia się w drugą stronę i pewnie przepracowanie go czy przejście do płynnych lotnych zmian bez drąga zajmie nam masę czasu, ale na szczęście nigdzie nam się nie spieszy!

Nauka lotnych zmian czy zagalopowanie ze stępa brzmią dumnie, ale prawda jest taka, że oczywiście najwięcej czasu spędzamy z Swym na pracy nad elementami pozornie najprostszymi – nad dobrym rytmem, nad pracą grzbietu, zaangażowaniem zadu i utrzymaniem Siwego w ustawieniu i na pomocach. Gimnastykujemy się, jeździmy na drągach w przeróżnych kombinacjach, próbuję nakłonić Fabiana do wyginania się i owijania wokół łydki, pracujemy nad przepuszczalnością i dobrą komunikacją między nami. Jednym słowem – rzeźbimy. I chociaż mój mąż patrząc na naszą ujeżdżeniową pracę pyta „A co Wy tak w kółko jeździcie?” to nasze treningi na płaskim nie są ani trochę nudne!

SONY DSC

 

Dodaj komentarz