Dieta na uspokojenie, czyli co je rekonwalescent?

DSC_8132

Odkąd naderwanie zginacza powierzchownego drastycznie zmieniło naszą rutynę i codzienność, a Stefana skazało na areszt boksowy przeplatany paroma dziennie półgodzinnymi spacerkami stępem, drastycznie zmieniła się również i dieta Blondyna. Z posiłków mocno energetycznych, białkowych, obliczonych na rozbudowę masy mięśniowej i energię do pracy, bogatych w owies, pasze sportową i typu builder, Stefan musiał przejść na dietę dla rekonwalescentów, która bazuje na zupełnie innych komponentach i ma na celu odwrotne właściwie efekty od tych, które starałam się uzyskać bilansując posiłki Stefana przed kontuzją.

DSC_8123-kopia

W efekcie wdrożenia aresztu boksowego całkowicie wykluczyłam owies z diety Blondyna. Podstawę stanowi teraz pełnoporcjowe Cool Musli Nuba Equi dla koni lekko pracujących i rekonwalescentów. Bogate w magnez, włókno i składniki dostarczające wolnouwalnianej energii, działa wyciszająco i nie pobudza dodatkowo Stefana, który, z racji bycia zamkniętym w boksie przez większą część dnia, jest chodzącą bombą wypełnioną frustracją  i energią. Dodatkowego pobudzenia zdecydowanie do szczęścia nie potrzebuje. Trzy podstawowe treściwe posiłki opierają się na paszy Nuba Cool uzupełnionej sieczką olejowaną również zresztą Nuby. Sieczki Stefan dostaje solidną garść, która ma na celu, obok dostarczenia właściwych dla jej konsumpcji pozytywnych skutków dla układu trawiennego, przede wszystkim spowolnienie jedzenie, a dzięki temu zapewnienie Stefanowi urozmaicenia posiłkiem boksowej monotonii na możliwie długi czas.
DSC_8127

Sieczka ma u nas jeszcze jedną funkcję – zmieszana z kilkoma marchewkami zajmuje Stefana, kiedy ja przygotowuję mu posiłki. Blondyn mocno awanturuje się, kiedy ja szykuję mu wiaderka na cały dzień, a w jego repertuarze awanturowania się mamy takie akrobacje ja wspinanie się, tłuczenie lewym przodem (a więc nogą,w której mamy uraz ścięgna) o ścianę boksu i dostarczanie niepodważalnych dowodów na potwierdzenie tezy, że po boksie bez trudu można galopować. Jako że to nie czas i miejsce na naukę dobrych manier (szczególnie, że Stefan te dobre maniery właściwie ma, tylko areszt boksowy wyłączył mu część mózgu obsługującą kulturę osobistą), jeszcze zanim zabiorę się za szykowanie posiłków wrzucam mu do miski parę marchewek i garść sieczki, a potem w spokoju napełniam jego wiaderka na cały dzień. Na obiad oprócz musli Stefan dostaje porcję wysłodków, ale to akurat się nie zmieniło, bo wysłodki dostaje właściwie od początku naszej wspólnej przygody. Bez zmian pozostał też  czwarty posiłek w postaci wysłodków z sieczką (a jakże!) i porcją suplementów, który dostaje przy okazji jednej z moich codziennych wizyt. A suplementów w tym posiłku jest cała bateria.

DSC_8131

DSC_8134

Część z nich to stałe elementy gastronomicznego repertuaru w diecie Blondyna. Mamy więc podstawową mieszankę mineralno-witaminową uzupełniająca dietę Hovelera czyli Reformin Plus. Podobnie jak wcześniej Elbrusa, od początku suplementuję Stefana taką bazową mieszanką. W tym temacie kontuzja nic nie zmieniła, taki podstawowy dodatek witaminowo-mineralny stosuję zwyczajnie bez względu na skład diety. Bez zmian pozostaje też Hesta Plus Selen Hippolyta, który Stefan dostaje, żeby podnieść poziom selenu, który w badań krwi, które zrobiłam Stefanowi zaraz po zakupie, wyszedł w dolnej granicy normy. Od czasu kontuzji ścięgna do diety Blondyna doszły też suplementy wspierające odbudowę ścięgna – MSM, kolagen i witamina C, która wspiera ich przyswajanie. Na razie bazę stanowią produkty Pokusa. W kolejce do wypróbowania mam Tendonizer Hippolyta i Cortaflex. Z całą pewnością będę szukała najlepszego rozwiązania wsparcia rekonwalescencji Stefana „od środka”, z takim założeniem, że będę go suplementować nie tylko podczas okresu rehabilitacji, ale także po powrocie do pracy mieszanka wspierająca aparat ruchu na stałe zagości w naszej paszarni.

DSC_8147

Od czasu kiedy nowa codzienność zaczęła Stefanowi doskwierać, baterię suplementów zasilił najważniejszy aktualnie dodatek do jego diety – Equilizer. Ten preparat poleciła nam nasza weterynarz, do której dzwoniłam z prośbą o pomoc i radę, kiedy Stefan zaczął w wyniku aresztu boksowego pokazywać rogi i szkolić się w kierunku akrobatyki. Equilizer to ziołowy preparat w formie drobnego granulatu zmniejszający napięcie, pozwalający koniowi łatwiej się wyciszyć i lepiej skoncentrować. Ciężko mi powiedzieć, na ile w uspokojeniu Stefana faktycznie pomógł Equilizer, a na ile zbiegło się to w czasie z pojawieniem się efektów pracy nad kontrolą i ustawieniem naszych relacji w czasie rekonwalescencji, ale też zwyczajnie przywyknięciem Stefana do jego nowej codzienności. Faktem jest, że w niedługim czasie od wprowadzenia tego suplementu do diety Stefan trochę się wyciszył. Jego reakcje na otoczenie podczas spacerów przestały być takie histeryczne i nieobliczalne, nie odpala wrotek i nie próbuje ćwiczyć chodzenia na dwóch nogach albo co gorsza zgłębiać sztuki lewitacji z powodu byle szmeru, cienia czy w ogóle absolutnie niczego. Owszem czasem się płoszy, ale reakcje są, przynajmniej zwykle, nieco mniej teatralne i widowiskowe. Zmniejszył się też problem dominacji, złości i agresji. Stefan miał taki etap, kiedy był chodzącą frustracją. Podczas spacerów nie tylko zrobił się niedotykalski, ale złościł go każdy właściwie kontakt, choćby spojrzenie czy drobny gest w jego kierunku. O tym, żeby go przytulić, pogłaskać czy podrapać za uchem, co dotychczas uwielbiał, nie było mowy. Każda próba zbliżenia się wywoływała w nim większą złość. Był nabuzowany, zdarzało mu się podgryzać, wchodzić we mnie, tupać i straszyć. To w ostatnim czasie również wróciło do normy i Stefan znów jest może trochę bardziej nerwowym i pobudliwym niż wcześniej, ale miłym i sympatycznym chłopakiem. Czy jest to zasługa wyłącznie Equilizera? Pewnie nie, ale jestem przekonana, że ten ziołowy suplement ma tu swój udział i z całą pewnością będę go stosować przez czas rekonwalescencji Stefana. Nawet jeżeli w jakimś tam niewielkim stopniu pomaga mu on radzić sobie z tą stresującą i frustrującą sytuacją, to uważam, że zwyczajnie warto mu pomóc, bo przecież Blondyn nie jest tą chodzącą wściekłością na własne życzenie.

DSC_8155

Na razie stosuję u Stefana taki miks, na ile będzie się on sprawdzał przez cały okres rekonwalescencji – ciężko powiedzieć. Nauczyłam się, że z końmi nie należy niczego uznawać za pewnik, za bardzo zżywać się z daną sytuacją i trzeba być gotowym na zmiany oraz niespodzianki. Jestem więc otwarta na możliwość wprowadzania zmian w diecie mojego rekonwalescenta bez względu na to, jaka będzie przyczyna tej potrzeby. Tak naprawdę w czasie rehabilitacji Blondyna zależy mi na tym, żeby jego dieta realizowała dwa założenia. Pierwsze to wsparcie rekonwalescencji, a więc taka suplementacja, która pozytywnie wpływa na odbudowę i uelastycznienie ścięgna, a także ochronę całego aparatu ruchu przed kolejnymi urazami. Na tyle, na ile to wsparcie jest możliwe za pomocą diety. Drugie to wyciszenie nerwów i uspokojenie, gwarantujące większy komfort życia Stefana, lepszą ochronę jego nogi oraz bezpieczeństwo jego i moje własne. Zależy mi na tym, żeby przy tym wszystkim Stefan miał pełny brzuch i mimo oczywistego spadku formy i utraty masy mięśniowej, które w wyniku rekonwalescencji i aresztu boksowego czekają go nieuchronnie, nie wychudł, nie wpadł w niedobory składników odżywczych i nie zaczął przypominać szkieletu. Nie chcę ograniczać jego energii obcinając mu posiłki do minimum i pozostawiając na kostce siana i kilku marchewkach, tylko tak komponować jego dietę, żeby był najedzony, ale i względnie spokojny, szczególnie, że mam wrażenie, że pełny brzuch pozytywnie wpływa na jego nastawienie do świata i łagodzi obyczaje. Przy wyciszającym zestawie Nuba Cool Musli i Equilizer, który serwuję mu teraz mam wrażenie, że te założenia udaje się spełniać.

DSC_8167-kopia

1 Comment

  1. Dominika says: Odpowiedz

    gdybyś szukała jeszcze jakiegoś msm’a to bardzo polecam https://www.animavet.pl/naf-glukozamina-10-000-plus-with-msm-900-g.html
    mam w stajni byłego mistrza Polski WKKW po bardzo ciężkiej kontuzji. Ma 24 lata i dalej chodzi pod siodłem. Głównie dzięki temu

Dodaj komentarz