Co nowego?

galopem_16976

Przez kilka tygodni dwoiłam się i troiłam, żeby ze wszystkim nadążyć, ale czasu na pisanie ciągle nie udawało mi się wykroić, a blog świecił pustkami. W związku z urlopem obiecałam Wam poprawę, więc spieszę z postem podsumowującym ostatnie tygodnie naszych przygód z Siwym.

Z końcem czerwca z krótkiego „urlopu macierzyńskiego” wróciła Ala, przejmując nad nami główną trenerską pieczę. Przed pierwszym naszym wspólnym treningiem czułam oczywiście tremę, chciałam, żebyśmy z Fifim pokazali się od najlepszej strony i udowodnili, że te kilka tygodni jej nieobecności nie poszły całkiem na marne i udało nam się dobrze je wykorzystać. Ten pierwszy po dłuższej przerwie trening nie był może fantastyczny, ale całkiem poprawny. Przed kolejnymi wspólnymi jazdami nie czułam już takiego niepokoju i powoli wróciliśmy do normy. Powrót Ali oznaczał też powrót do skakania. Pod jej nieobecność porzuciliśmy z Siwym ten element treningu i skakaliśmy okazjonalnie w ramach gimnastyki albo nagrody za fajny trening.galopem_16927

Pod okiem Ali wprowadziliśmy z powrotem do naszego treningu przeszkody, a dzięki systematycznej pracy na płaskim skoki z jazdy na jazdę szły nam coraz lepiej pozwalając na ich coraz większe urozmaicenie. Stopniowo zaczęliśmy skakać kombinacje przeszkód a Ala podnosiła nam poprzeczkę zarówno jeśli chodzi o wysokość, co trudność przeszkód. Oczywiście nie wszystko szło nam jak z płatka. Pierwszym powaznym problemem okazał się okser. Mój problem ze skakaniem okserów pojawił się dużo wcześniej. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn ten rodzaj przeszkody, nawet zupełnie niski i wąski powodował u mnie usztywnienie i spięcie, które łatwo przenosiło się na Siwego. W efekcie Fabian widząc przed sobą okser natychmiast nakręcał się albo usztywniał, zaczynał wisieć na przodzie albo pędzić.

Z pomocą przyszła nam Ala ze swoim banalnie prostym pomysłem na rozwiązanie tego problemu – skakania okserów do skutku. Od tego momentu na absolutnie każdym treningu skokowym jeździliśmy okser – wysoki, niski, szeroki, wąski, pojedynczy, w kombinacji, z kłusa, albo z galopu. Do znudzenia. I to właśnie znudzenie pomogło. Okser spowszedniał i przestał wzbudzać emocje. Po kilku tygodniach problem zwyczajnie zniknął, a ja odzyskałam kontrolę i nad sobą, i nad Fabianem podczas najazdów na ten rodzaj przeszkody, ale jak to w jeździectwie bywa, kiedy zniknął jeden problem, natychmiast pojawił się kolejny. A kolejnym problemem okazało się skakanie szeregów. Pod okiem Ali zaczęliśmy jeździć coraz więcej przeróżnych kombinacji przeszkód, a wśród nich szeregi i linie, które sprawiały nam sporo trudności. Na tyle dużo, by Ala postanowiła zarządzić poraz kolejny terapię nudą i skakanie szeregów do znudzenia.galopem_17829

Problem z szeregiem jest taki, że jeździec musi błyskawicznie podejmować decyzje. W zależności od tego czy do pierwszej przeszkody mamy daleko czy blisko i czy w skoczymy w nią mocniej czy słabiej, jeździec musi po pierwszym skoku odpowiednio zareagować, przytrzymać, dojechać równo lub dodać, nie zaburzając przy tym końskiej równowagi i pomagając koniowi błyskawicznie przenieść ciężar ciała na zad, by oddać kolejny skok. To wymaga oczywiście również od konia szybkich reakcji na pomoce. U nas dodatkowe utrudnienia są dwa – pierwsze to moja ocena sytuacji i szybkość reakcji, zwykle zanim zdążę pozbierać się po pierwszym skoku jest już prawie za późno albo zupełnie za późno na korektę. Drugie utrudnienie to tendencja Siwego do wypłaszczania się po pierwszym skoku i w efekcie partaczenia kolejnego. I chociaż do opanowania sztuki skakania szeregów nam z Fifim daleko, to  metoda Ali maglowania ich do skutku przynosi już pierwsze efekty – ten rodzaj kombinacji zupełnie nam spowszedniał, nie wzbudza już ani u mnie, ani u Siwego żadnych emocji bezwzględu na odległości, rodzaj najazdu, wysokość przeszkód i stopień trudności, a to pozwala nam obojgu skupić się nad faktycznym rozwiązaniem naszych problemów technicznych związanych ze skakaniem szeregów. Liczę na to że doktorzy Czas i Praca, jak zwykle w jeździectwie w końcu pomogą nam dojść do perfekcji.

Kolejnym po powrocie Ali wydarzeniem ostatnich tygodni, o którym nie zdążyłam Wam napisać był nasz drugi trening z Kasią Waligórską. Podobnie jak na pierwszym, o którym szerzej pisałam tutaj, skupialiśmy się na podstawach – na utrzymaniu Siwego między pomocami, dokładnych rysunkach oraz natychmiastowych i precyzyjnych reakcjach Fabiana na moje sygnały. Na początku jazdy Kasia przesadziła mnie nieco w siodle, zmieniając mój środek ciężkości i równowagę, ale też pokazując, jak mój wcześniejszy dosiad i reakcje w siodle sprawiały, że zostawałam poza ruchem i pozwalałam Siwemu na przejmowanie kontroli. Po tym treningu zostało nam sporo pracy domowej do odrobienia, więc absolutnie nie nudzimy się na naszych samodzielnych jazdach.galopem_17626

Poza tym Siwy po raz kolejny sprawdzał się w roli modela podczas Galopowej sesji zdjęciowej, której efekty możecie oglądać na zdjęciach. Wygląda na to, że to zajęcie wejdzie na stałe do kalendarza Fabiana, więc cieszę się, że nieźle odnajduje się w tej roli, chociaż jestem pewna, że jego zaangażowanie jest wprostproporcjonalne do ilości marchewek, którą mu obiecuję.

Aktualnie ja byczę się na urlopie, a Fabian pracuje pod okiem Ali, która ma okazję przyjrzeć się mu nietylko z ziemi, ale i z Siodła, żeby dzięki temu jeszcze lepiej korygować nasze błędy. A w ramach wakacyjnego wyzwania Siwy uczy się z Alą lotnych zmian i z tego, co słyszałam, idzie mu to całkiem nieźle! W przyszłym tygodniu będę się mogła o tym sama przekonać i chociaż wakacje mam na prawdę fantastyczne, to trochę nie mogę się już tego doczekać!

7 Comment

  1. Widać żę bardzo kochasz konie a twój koń kocha ciebie.

  2. Śliczne macie zdjęcia z Siwym-szczególnie to trzecie. Owocnych treningów życzę i pokonania wszystkich błędów! :)

    1. Kaja says: Odpowiedz

      Dziękuję! <3

  3. madzia says: Odpowiedz

    Śliczne zdjecia

  4. K. says: Odpowiedz

    Piękny siwek! Zapraszam do przeczytania mojego wpisu o koniach arabskich ze Stadniny w Michałowie :) Cudowne miejsce!

    https://kryzysowanarzeczonablog.blogspot.com/2016/09/kryzysowa-narzeczona-w-podrozy-michaow.html

  5. Weronika says: Odpowiedz

    Świetny post! Bardzo mi się podoba ten blog i będę tutaj wpadać częściej! :)
    Śliczne zdjęcia!
    Życzę udanych treningów! ^_^

  6. Wspaniała pasja. Ja niedawno również rozpoczęłam naukę jazdy konnej. Zdałam sobie sprawę, że ten sport jest nie tylko piękny, ale również wymaga ode mnie dobrej kondycji. Dlatego oprócz typowych treningów jeździeckich staram się ćwiczyć dyscypliny ogólnorozwojowe. Biegam a czasem trenuje na siłowni. :) Zauważyłam, że od kiedy moja ogólna forma się zwiększyła, to również jazda konna lepiej mi wychodzi.

Dodaj komentarz