Terenowo

IMG_2966 2

Odkąd na dobre zadomowiliśmy się w Santosie, raz w tygodniu bladym świtem wybieramy się z Siwym na wycieczkę w towarzystwie zaprawionej w terenowych wyprawach pary Natalii i Morfeusza. Wyjazdy w teren były dla Fabiana totalną nowością. W poprzedniej stajni w zasadzie nie mieliśmy takiej możliwości – na upartego można było się gdzieś oczywiście wybrać, ale wiązało się to z przekraczaniem ruchliwych ulic, a sama trasa była raczej mocno nieciekawa i niewarta stresu  związanego z lawirowaniem z niedoświadczonym koniem pomiędzy samochodami. Podchodziłam więc do naszego pierwszego wyjazdu w teren ostrożnie, spodziewając się, że Fabsa otchłań będzie pochłaniać ze wszystkich stron, będzie odpalał wrotki na widok mrówek, liści i cieni, o zającach czy sarnach nie wspominając. A tymczasem Fifi już za pierwszym razem totalnie mnie zaskoczył, w swoich reakcjach był bardzo zrównoważony. Z początku zdziwił się i spiął, kiedy zorientował się, że oddalamy się od stajni, ale dzielnie maszerował za Morfeuszem i już po pierwszych kłusach trochę się rozluźnił, a ja ani przez chwilę nie miałam poczucia, że paraliżuje go strach, albo wyłączył się, a ja nie mam nad nim kontroli. Po kilku wyjazdach w teren, które dotychczas odbyliśmy jesteśmy już oboje całkiem zrelaksowani od początku do końca leśnej wyprawy, możemy więc w pełni cieszyć się naszymi spacerami. A spacery oprócz pierwszej i najważniejszej swojej zalety jaką jest i dla mnie, i dla Siwego oderwanie się od treningowej rutyny, czy takie zupełnie zwyczajne cieszenie się ruchem, mają jeszcze całą masę innych zalet i dają całą masę możliwości.

IMG_2510

Po pierwsze teren to doskonały trening kondycyjny, taki który ciężko odtworzyć w warunkach halowych czy ujeżdżalniowych. Otwarta przestrzeń i luźny galop przed siebie w różnym tempie i w różnych interwałach to dużo lepszy sposób na budowanie kondycji niż kręcenie kółek na ujeżdżalni. Fifi przez te pare tygodni wypraw w teren nauczył się już zresztą, że nie chodzi o to, żeby spalać się na pierwszym galopie, że energię trzeba rozsądnie dystrybuować i spokojniejsze tempo to nie powód do pakowania się drugiemu koniowi na zad i spięcia w oczekiwaniu na odpalenie wrotek, tylko okazja do rozluźnienia. A i na odpalanie wrotek przychodzi zawsze czas, to zresztą dla Fabsa w ogóle nowe doświadczenie, bo te placowe galopy przez nóżkę nie mają nic wspólnego z dzidą w lesie, Fifi więc dopiero teraz odkrywa, że można galopować tak szybko i mocno, tak się rozciągnąć i tak poszerzać wykrok, a przy jego tendencji do mocno kucykowej, geriatrycznej fouli te terenowe doświadczenia przekładają się bezpośrednio na galop w pracy na hali czy ujeżdżalni. Przy takim pierwszym mocniejszym galopie w terenie Fabian był szczerze zdziwiony, biegł i dziwił się, że taka sytuacja ma miejsce, że tak w ogóle można, przed siebie, ile fabryka dała, a Morfeusz przed nami i tak się oddala. Teraz już się nie dziwi i galopuje rozsądnie, równo, przy mocniejszym tempie poszerza foule zamiast w panice drobić,zwraca coraz większą uwagę na drogę i na nawierzchnię, zamiast ślepo pędzić w panice, że Morfeusz nam zniknie za drzewem. Zaczyna uczyć się, że tajemnica niezostawania w tyle nie tkwi w szybszym przebieraniu nogami, a w otwarciu się i powiększeniu fouli.

IMG_2981

Kolejny plus wyjazdów w teren to oczywiście ogrom bardzo zróżnicowanych bodźców i sytuacji. Teren to doskonały sposób na odczulanie na przeróżna straszydła – dźwięki, cienie, szmery. Fabian od zawsze był koniem odskakujacym, płoszącym się nie wiadomo czego i ja też zawsze byłam jeźdźcem lękliwym i łatwo ulegającym jego strachom. Dla takiej pary boidudków teren to najlepsza terapia na lęki. Ilość bodźców, nieprzewidywalnych sytuacji jest ogromna, ale Fabs od początku był w swoich rekacjach na te wszystkie dziwności – zające, sarny, spacerowiczów, samochody bardzo rozsądny, ale z czasem nabrał już fajnego obycia w terenie i leśne straszydła nie robią na nim większego wrażenia, a i te wszystkie przerażające dźwięki, widoki i sytuacje, które spotykamy na hali czy ujeżdżalni zrobiły się wraz z naszym terenowym obyciem coraz mniej straszne, chociaż paradoksalnie teraz Fabs więcej wydziwia na hali czy ujeżdżalni niż w terenie. Widzę też, że Fifi w terenie uczy się czerpać spokój ode mnie. To taka szkoła zaufania i taki rodzaj więzi, które ciężko zbudować w sterylnych warunkach ośrodka.

Jazda w terenie to oprócz mnogości wrażeń i bodźców, również mocno zróżnicowana nawierzchnia, na której koń musi się odnaleźć. W lesie jeździ się przecież nie tylko po równo udeptanych, szerokich drogach, ale i po grząskim terenie, wąskich ścieżkach, pod górkę i z górki, manewrując między korzeniami, gałęziami, po kałużach i po trawie, a to wszystko uczy ostrożności, myślenia i uwagi, a nie bezmyślnego lecenia na łeb, na szyję. To zresztą było i wciąż jest dla Fabiana spore wyzwanie – początkowo zdarzało mu się potknąć i zwyczajnie zdziwić tym, że prosi się go o zamoczenie kopytek w błocie i nawet nie ma czasu na dyskusje, bo Natalia z Morfeuszem już drepczą dalej. Omijanie korzeni, wdrapywanie się pod górkę czy schodzenie w dół to wszystko dla Fabsa wciąż trudne, ale z każdym wyjazdem jest coraz bardziej obyty i rozsądniejszy poruszając się po przeróżnych nawierzchniach.

IMG_2961 2

Tereny wokół naszej stajni mają ten ogromny plus, że są mocno zróżnicowane, można wybrać się na dzikie galopady na łąkach, można kręcić się wąskimi ścieżkami i na otwartą przestrzeń nie wyjeżdżać wcale, wzmacniać mięśnie na podjazdach pod górę i w dół, można wybrać spokojną, równą trasę, albo trudniejsze i bardziej wymagające ścieżki, takie na dłuższe i krótsze wyjazdy, na dużo albo mało galopów, na leniwe dreptanie i na mocny wycisk. Taka różnorodność terenów, ścieżek i tras daje spory wachlarz możliwości doboru odpowiedniej wyprawy nie tylko do możliwości, ale też potrzeb, a i czysto prozaicznie gwarantuje, że wyjazdy w teren szybko nam się nie znudzą. Na ten moment jestem w teren totalnie zakochana, nasze poranne spacery w lesie na stałe wpisały się do mojego stajennego tygodniowego rozkładu jazdy i już sobie nie wyobrażam, jak dotychczas funkcjonowałam bez możliwości wyjazdu poza stajnię!

IMG_2978

Dodaj komentarz