Niejadek!

IMG_0349

Po pięciu latach życia z jednym koniem, przeróżne jego zachowania, zwyczaje i przyzwyczajenia zakodowałam w głowie jako taką końską normę, wydawało mi się, że na wielu płaszczyznach konie zachowują się z grubsza podobnie jak Fabian. Po pół roku naszej wspólnej przygody Elbrus wciąż zaskakuje mnie różnymi drobnymi i wielkimi odstępstwami od tej Fabianowej normy, do której tak przywykłam. I tak na przykład Siwy jadł w zasadzie wszystko, co mu się podstawiło pod nos, czasem z większym zapałem i apetytem, a czasami zupełnie od niechcenia, ale generalnie wsuwał. Banan? Raczej niesmaczny, ale zmemlał. Dynia? Bez szału, ale dali, to zjadł. Pierwsze spotkanie z wysłodkami? Jakieś takie dziwne, mokre takie, grudkowate, ale dobra, zjem. Nie miałam wiec problemu z żadną nową paszą, z żadnym suplementem czy dodatkiem, bo Fabian po prostu wszystko wciągał bez gadania. Jego standardowym zestawem potreningowym były wysłodki z suplementem, magnezem i olejem, a w sezonie letnim jeszcze elektrolitami i wiaderko zawsze miałam wylizane do czysta. Kiedy przychodziło mi do głowy rozszerzenie diety Siwego o jakiś nowy element, to kompletnie nie zastanawiałam się, czy będzie mu smakował i czy go zje, bo to było zwyczajnie pewne.

17409994_10211997653634714_704068218_n

IMG_0363

Tak przywykłam do tego stanu rzeczy, że wydawało mi się to absolutną normą, a z konia mojej przyjaciółki, który marudził przy jedzeniu, tej paszy nie jadł, inną ledwie powąchał i potrafił konsekwentnie odmawiać kolejnych posiłków, jeśli nie spełniały jego norm smakowych –  pod nosem się śmiałam, że taki z niego panicz i maruda. To mnie za to śmianie się z Łoskota pokarało, bo jak się niedawno okazało mój koń to równie marudny jaśniepan i niejadek. Ostatnio kupiłam Dużemu suplement z Podkowy, a dokładnie „podstawową mieszankę suplementów i witamin jesienno-zimową”. To taki klasyczny, bardzo bezpieczny zestaw, z witaminą E i selenem na budowę mięśni, cynkiem i miedzią, czyli tym, co sprzyja przeciwdziałaniu grudzie, która ostatnio tak nas męczyła, magnezem, który dobrze robi na głowę, biotyną i resztą podstawowych składników, których w diecie może brakować, a które są niezbędne dla dobrego zdrowia i samopoczucia konia. A ja chciałam, żeby Duży był zdrowy, dobrze odżywiony i czuł się jak najlepiej. W ogóle nie brałam pod uwagę takiej opcji, że o to królewicz nie raczy tegoż specyfiku skonsumować, tym bardziej, że dotychczas po każdym treningu Elbrus dosłownie wciągał nosem wiaderko wysłodków, na które czekał z niecierpliwością, nieraz tłukąc noga w drzwi boksu, coby wyrazić swoją dezaprobatę wobec mojego zbytniego ociągania się przy szykowaniu tego posiłku. Byłam pewna, że miareczka bezwonnego, całkowicie neutralnego w smaku proszku po prostu nie może zostać zauważona w wiadrze wchłanianych z prędkością światła wysłodków. Nic bardziej mylnego.

IMG_0365

Duży w temacie konsumpcji wysłodków zmieszanych z tym specyfikiem odmówił współpracy już na etapie 1/3 porcji suplementu czyli jakichś dwóch łyżeczek na wiadro. Próbowałam przemycić zestaw witamin w startym jabłku ale i to nie przyniosło efekty. W końcu Duży zaczął konsumować specyfik ukryty w porcji otrębów pszennych. Wszystko byłoby pięknie, otręby wszak nie są szkodliwe, a zbilansowane stanowią dobre uzupełnienie diety i dobrze budują masę, gdyby nie to, że wobec moich prób przemycenia specyfiku w wysłodkach Duży absolutnie odmówił dalszego ich spożywania. Tak, zupełnie czystych wysłodków bez żadnego dodatku, tych samych na widok których jeszcze pare tygodni temu kopał niecierpliwie w drzwi boksu i które pożerał zanim zdążyłam umyć ręce i odłożyć miarkę na miejsce. Wygląda na to, że nie dowierza, że nic do nich nie wsypałam i na wszelki wypadek w ogóle ich nie je, albo ledwie skubie. Mam więc w efekcie konia, który je wprawdzie mój suplement, ale z otrębami, które teraz będę musiała dodatkowo zbilansować wapniem, bo proporcje wapnia do fosforu są w otrębach wyjątkowo niekorzystne i odwrotne do tych, które mamy w wysłodkach, a brak równowagi pomiędzy wapniem i fosforem prowadzi do odwapniania kości i jest generalnie wysoce niewskazany. Wysłodki i otręby podawane razem w odpowiednich proporcjach z grubsza się bilansują, ale same otręby czy ich przewaga już wymagają suplementacji wapniem, szczególnie, że owies sam w sobie również ma ten wapniowo-fosforowy bilans niekorzystny. Na myśl o tej suplementacji wapnia już mi słabo, bo domyślam się, że jaśniepan znowu będzie marudził. A przede mną wciąż przecież wyzwanie w postaci przekonania królewicza do dotychczasowego smakołyku czyli wysłodków. Jaki z tego morał? Z końmi nie można się nudzić. I jeszcze – nigdy nie śmiej się z cudzego konia, bo sam nie wiesz, co Twój zmajstruje jutro.

IMG_0364

O mieszance z Podkowalin napisze oczywiście osobną recenzję, kiedy Elbrus skończy wiaderko, czyli za kilka tygodni i będę mogła o nim powiedzieć coś więcej niż to, że Duży okazał się niejadkiem, a ja musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby zaczął łaskawie ten suplement jeść.

Dodaj komentarz