NerQń

DSC00080

DSC00061Jak pewnie już wiecie, mam wielka słabość do lokalnych, polskich marek, małych wytwórców i rzemieślników, którzy swoją jeździecką pasję łącza z biznesem. Lubię jeździć, czy używać w stajni i w pracy z Siwym produktów, które powstały z miłości do koni i w oparciu o własne doświadczenie i wiedzę zdobytą w siodle. Takim produktem, o którym już na pierwszy rzut oka można powiedzieć, ze powstał w oparciu o własne doświadczenia twórcy, jest saszetka biodrowa NerQń.

Nerka to nie jest oczywisty element wyposażenia jeźdźca, to nie są rękawiczki, sztyblety czy bryczesy, ale bywa potrzebna i bardzo wygodna. Wiele przedmiotów zostawiamy w stajni na czas treningu – torbę, ciuchy na zmianę, ale inne, jak klucze, telefon czy portfel wolimy mieć przy sobie. Ja wprawdzie prawie wszystko zostawiam w szafce, ale jeśli jeżdżę sama, wolę mieć w kieszeni telefon, tak na wszelki wypadek, gdybym zaliczyła poważniejszy upadek i potrzebowała czyjejś pomocy, a poza tym zawsze mam ze sobą garść smaczków. Niby niedużo, ale w jednej kieszeni ciężko te garść smakołyków i telefon zmieścić. W takiej sytuacji doskonale sprawdza się nerka, która pomieści wszystkie niezbędne jeźdźcowi gadżety, a przy tym nie przeszkadza w jeździe, nie krępuje ruchów, nie szeleści, ani nie obija się o jeźdźca czy konia.

Zaraz jak zaadoptowałem Siwego, często używałam nerki do przechowywania smakołyków pracując z Fifim z ziemi i w siodle. Od zawsze zabieram ze sobą ich garść na trening, a Siwy tak się do tego systemu nagród przyzwyczaił, że czuje się trochę oszukany, jeśli ich zapomnę. Jestem wielką zwolenniczką nagradzania konia podczas treningu, ale bardzo nie lubię mieć wypchanych kieszeni w bryczesach. Zresztą doskonale widać na poniższych, mocno już przedpotopowych zdjęciach, ze nerka na początku naszej znajomości towarzyszyła nam w pracy.

Niestety po jakimś czasie saszetkę ze zdjęć podwędził mi mój starszy brat, wielbiciel krzykliwych kolorów, który zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. A ja po jakimś czasie funkcjonowania bez mojej stajennego nerki przywykłam do kieszeni wiecznie pełnych przysmaków i nie szukałam dla niej zastępstwa.

Niedawno okazało się że nie tylko mnie przeszkadzają smakołyki wypadające z bryczesów i telefon wbijający się w biodro podczas jazdy, a naprzeciw oczekiwaniom jeźdźców, którzy nie lubią mieć wypchanych kieszeni, wychodzi marka NerQń. Saszetki tej firmy stworzone są z myślą o amatorach jazdy konnej. NerQń od zwykłej, sportowej torebki biodrowej różni zapięcie umieszczone na górze nerki, dzięki któremu można wygodnie zajrzeć i sięgnąć do jej wnętrza siedząc w siodle, bez wychylania się do przodu i szukania zamka. Nerki uszyte są z trwałej tkaniny w koniki w czterech kolorach do wyboru – grafitowym, granatowym, niebieskim lub oliwkowym. Wewnątrz znajduje się osobna kieszonka w sam raz na telefon. Fajnym, bardzo jeździeckim gadżetem jest tez uchwyt na bacik – rzep wszyty z boku saszetki pozwala na przyczepienia bacika, podczas stępa, prowadzenia konia z ziemi, czy kiedy potrzebne nam są dwie wolne ręce, by zdjąć kurtkę, albo… wyciągnąć coś z nerki! Od niedawna NerQń proponuje swoim klientom również wersję personalizowaną saszetki z wyhaftowanym z przodu imieniem konia.

Swoją, oliwkową nerkę, którą dostałam do recenzji testuję w siodle od tygodnia i jestem z niej bardzo zadowolona. Torebka ma dużą regulację po obu stronach, więc łatwo można dopasować ją do swoich potrzeb bez względu na to, czy jest się osobą bardzo szczupłą czy o nieco większych wymiarach. Nerka nie przeszkadza podczas pracy, a testowałam ją podczas jazdy, na której Siwy miał przeróżne pomysły, łącznie z wjeżdżaniem w krzaki, więc potrzebowałam swobody ruchów, by nad nim zapanować i przypomnieć mu, że to ja jestem koniem alfa w naszym stadzie. Materiał nie szeleści, co jest ważne dla właścicieli koni szczególnie wrażliwych i lękliwych, a sama nerka ma idealny rozmiar – mieści sporą garść smakołyków, telefon i klucze, a przy tym nie uwiera i można komfortowo zapiąć ją wedle uznania – z przodu, z boku lub po skosie. Materiał, z którego nerka została uszyta jest wodoodporny, więc można śmiało jeździć z nią w deszczu i śniegu bez strachu o znajdujący się w niej telefon, czy inne przedmioty, które nie przepadają za kontaktem z wodą.

Nie będę przekonywać Was, że saszetka NerQń jest niezbędnym do jazdy konnej akcesorium, ale ułatwia przechowywanie smakołyków i drobiazgów, które chcemy mieć przy sobie, a fajny koński wzór, uchwyt na bacik i zapięcie od góry sprawiają, że decydując się na zakup nerki z myślą o użytkowaniu jej w siodle czy w pracy z ziemi z koniem warto zdecydować się właśnie na NerQń. Nerka jest zresztą jednym z tych przedmiotów, które można używać w stajni i w „cywilu”, bo fajnie wygląda jako element zwyczajnej, a nie tylko jeździeckiej garderoby i doskonale pomieści portfel klucze i telefon podczas spaceru czy wypadu do miasta. Chyba że jesteś mamą, wtedy będzie Ci jeszcze potrzebna torba na pieluszki, zabawki, chusteczki, bodziaka na zmianę, grzechotkę i czapkę. Chociaż ja mojego NerQń’a chętnie używam również poza stajnia nawet jeśli mam przy sobie jeszcze torbę na wszystkie niezbędne lilkowe akcesoria. W nerce trzymam telefon, klucze i ulubiony gryzak Lilki, żeby razie potrzeby nie przekopywać się przez torbę pełna pieluch, tylko mieć te najpotrzebniejsze rzeczy pod ręką.

Nerki można zamówić przez FB w bardzo przystępnej cenie 79 pln. To bardzo fajny jeździecki gadżet, który dobrze wygląda i ułatwia pracę z koniem, szczególnie jeśli jest się zwolennikiem nagradzania konia smakołykami podczas treningu, a przy tym jego cena nie powala na kolana. Fakt że jest to produkt hand-made, który powstał w Polsce, jeszcze bardziej zachęca do zakupu!

Dodaj komentarz