Jak się projektuje ubrania dla jeźdźców?

17457550_1766794533638834_3895463742654327566_n

Może się wydawać, że projektowanie ubrań to w dużej mierze siedzenie z kartką papieru i ołówkiem. A potem? Potem reszta dzieję się już sama. I po części właśnie tak jest, każdy mój projekt zaczyna się od kartki papieru, od szkiców, od tablic inspiracji, od wymyślania i projektowania nadruków, od dotykania, zestawiania i wybierania tkanin spośród setek próbek, próbników i kolorowników, od zamawiania dodatków i wykończeń. A potem jest ta cała reszta, która po części dzieje się sama, bo ostateczne wykroje, stopniowanie rozmiarów przygotowuje już konstruktor, a samym szyciem zajmuje się przecież szwalnia. Tyle, że po drodze są jeszcze prototypy, poprawki do prototypów, poprawki do poprawek, zmiany, korekty, próby, testy, koordynacja poszczególnych etapów pracy i festiwal nieprzewidzianych przesunięć terminów, wypadków, zmian i kłopotów produkcyjnych. Ale o tym innym razem. Dzisiaj chciałam opowiedzieć o tym, jak wygląda pierwszy etap powstawania ubrań (i to nie byle jakich, bo jeździeckich!) czyli projektowanie.

16472997_1741690196149268_8068529622141149987_n

Projektowanie odzieży sportowej to samo w sobie jest zupełnie inna bajka niż wymyślanie ubrań, które mają być tylko i wyłącznie lifestyle’owe. Trzeba wziąć pod uwagę nie tylko fajny wygląd, nie tylko zaprojektować ciekawy nadruk, ale też przewidzieć, jak ubrania będą się zachowywać w specyficznych warunkach uprawiania danego sportu, zastanowić się, co może być szczególnie ważne, co bardzo uciążliwe, a co wygodne, jakie kroje będą wspomagać trenowanie danej dyscypliny, a jakie w nim przeszkadzać, czy szwy w tym a nie innym miejscu mogą drażnić, czy dany ciuch nie będzie wyglądał dziwnie, śmiesznie czy niekorzystnie w sytuacji uprawiania konkretnego sportu. To wszystko sprawia, że projektowanie ubrań jeździeckich jest dużo prostsze, jeśli samemu jest się jeźdźcem, ma się swoje wymagania, potrzeby i doświadczenia, które można przelać na projekt. Kiedy zaczynam myśleć o nowej kolekcji, najpierw zastanawiam się, co dla mnie jest najważniejsze, kiedy jestem w siodle, co jest dla mnie najbardziej uciążliwe, kiedy robi się gorąco, zimno czy deszczowo, jakie rozwiązania mogłyby mi pomóc czy zwiększyć komfort w stajni przy danej pogodzie. Potem pytam znajomych, którzy jeżdżą w różnych stajniach i mają swoje zupełnie inne potrzeby, pomysły i bolączki, konfrontuję z nimi swoje spostrzeżenia. A na koniec zbieram wszystkie swoje najlepsze pomysły na rozwiązania techniczne, na kroje, na poszczególne ubrania, które chciałabym uszyć i małe-wielkie udogodnienia, które chciałabym w nich zawrzeć. Potem zabieram się za projektowanie od drugiej strony czyli za tablice inspiracji. Zastanawiam się, jaki charakter chciałabym, żeby miała kolekcja, jaki klimat, o czym powinna opowiadać i jakie nieść emocje. Tablica inspiracji to nie tylko zdjęcia ubrań, ale często też muzyka, filmy, zdjęcia zupełnie niezwiązane z ubraniami czy jeździectwem, ale oddające nastrój, to wycinki tkanin, moje notatki i luźne pomysły. Kiedy już tego uzbieram sporo i kiedy, już wiem, o czym ma być kolekcja i jaki będzie mieć charakter, zestawiam swoją tablicę inspiracji z tą pierwszą „techniczną” listą pomysłów, rozwiązań, potrzeb i wymagań, nad która pracowałam na początku. Wtedy dopiero zaczynam właściwe projektowanie, myślenie o konkretnych krojach, o szwach, tkaninach, nadrukach i wykończeniach.

1914587_1567431936908429_3872250613090300808_n

I tak na przykład projektując ostatnią, letnią kolekcję Galopem Horse&Rider myślałam o wszystkich, jeźdźcach, którzy (tak, jak ja przez długi czas) nie mają do dyspozycji hali, w której można schować się przed słońcem, wygodnej zacienionej ujeżdżalni, tylko całe lato smażą się jak na patelni szlifując ze swoimi końmi. W poprzedniej stajni warunki miałam mocno kameralne i w godzinach, w których jeździłam nie zdarzało się, żeby spotkała kogoś innego niż Agata, z którą umawiałyśmy się na wspólne jazdy i opiekę nad dzieciakami. W upalne dni paradowałam więc w siodle w… kostiumie kąpielowym albo staniku! W Santosie już się na to nie odważę, bo tu widownie miałabym nieco większą. Wciąż jednak doskwierają mi upały, chociaż oczywiście nieco mniej, bo po pierwsze mam do dyspozycji halę, a po drugie w tygodniu jeżdżę jednak głównie bladym świtem, ale i wtedy temperatura potrafi dać w kość. Wiosenno-letnia kolekcja w mojej głowie powstawała wprawdzie w środku zimy, ale miałam wciąż w pamięci i na uwadze, że jazda konna latem potrafi być sporym wyzwaniem. Starałam się więc zaprojektować topy, które zapewnią maksymalny komfort. I tu pierwszym moim wymaganiem była tkanina – elastyczna, dobrze leżąca na ciele, ale przy tym naturalna, delikatna i mocno oddychająca, bo tylko ten, kto spędził w siodle godzinę solidnej pracy, wie jak bardzo intensywny i męczący jest ten sport. Nie ma w nim miejsca na sztuczne materiały, które może i dobrze wyglądają, ale zwyczajnie odbierają przyjemność z jazdy, bo po pierwszych 10 minutach kłusa człowiek czuje się jak w folii spożywczej. Od początku wiedziałam, jaka tkanina spełniać będzie moje wymagania i sprawdzi się w wymagających krojach, które przygotowałam. A nad krojami pracowałam, mając w pamięci wszystkie najbardziej upalne dni, które spędziłam w stajni. I tak powstała charakterystyczna łezka na plecach tegorocznych topów. Łezka, która wygląda oryginalnie i nadaje koszulkom wyrazu, a przy tym pozwala na ciut lepszą wentylację i większy komfort w siodle w naprawdę gorące dni. Drugi wariant koszulki, który przygotowałam, to luźny, przewiewny oversize, bo ja sama lubię jeździć w takich ubraniach, a w szczególnie gorące dni czuję się w nich komfortowo i nieco chłodniej niż w mocno przylegających krojach.

galopem_9921

Wiosenna kolekcja to oprócz koszulek, również bluzy. Zakładane przez głowę i rozpinane, bo wiem, że frakcje wielbicieli jednej i drugiej opcji są w jeździectwie równie silne, ale obie w nieco mniej klasycznej wersji. Takiej, która sprawdzi się do bryczesów, ale też i do dżinsów. Bluzy pasują oczywiście do koszulek – kolorystycznie, krojem i charakterem, bo nikt tak nie docenia kompletów i pasujących do siebie zestawów, jak jeźdźcy. Dostatecznie ciepłe, by ogrzać podczas porannych i wieczornych treningów, ale równocześnie przewiewne, uszyte z naturalnych, oddychających tkanin, miękkich i przyjemnych w dotyku. I przede wszystkim niezniszczalne, bo wiadomo, że w stajni rzeczy się brudzą i trzeba je prać na okrągło, wiadomo że bluzę zdejmuje się na koniu i rzuca na krzesło albo stojak od przeszkody nie zwracając uwagi na to czy gdzieś się nie zahaczy albo nie przetrze, wiadomo, że w stajni rzeczy pracują i nie ma miejsca na przerost formy nad treścią.

galopem_10234

Planując charakter i klimat kolekcji myślałam o lecie w takim kobiecym, lekkim wydaniu, o galopie po plaży, o kąpielach w morzu, o opalonej skórze i włosach spłowiałych na słońcu, o letnich sukienkach, o wakacyjnej beztrosce i książce czytanej w hamaku. Z tej kobiecości, letniej, eterycznej, ale i nie za słodkiej powstał pomysł na brudny róż, który przewija się w kolorach tego sezonu, a do tego dopełniające go szarości i klasyczny granat. Właśnie dlatego, że gdzieś tam z tyłu głowy miałam wizję takiego właśnie lekkiego, dziewczęcego, plażowego lata, ta kolekcja to oryginalne, ale wciąż wygodne, luźne i niezobowiązujące w formie kroje, miękkie i przyjemne dla skóry tkaniny.

galopem_9609

Każda kolekcja, nie tylko ta ostatnia jest więc w dużej mierze zbudowana na moich własnych jeździeckich doświadczeniach, potrzebach i pomysłach. Gdybym sama nie była jeźdźcem nie bardzo wiedziałabym od czego zacząć projektując serię ubrań dla koniarzy. Teraz pracuję nad jesienno-zimową kolekcję i chociaż wyleguję się właśnie na hamaku w pełnym słońcu, ale pamięcią wracam do najzimniejszych dni spędzonych w siodle, do śniegu, wiatru, do kałuż i błota, do marznięcia w stępie i bycia zgrzanym w galopie, do wielu warstw i dyskomfortu, jaki powodują i do wszystkich bolączek zmarźlucha w stajni zimą. Mam nadzieję, że i tym razem dzięki moim własnym jeździeckim doświadczeniom uda się stworzyć coś ciekawego i wygodnego.

galopem_9382

Dodaj komentarz