Bryczesy START Softshellfull

k_DSC_0317

DSC_0260Nie da się ukryć, że sprzęt jeździecki nie należy do najtańszych. Jeśli jest się nie tylko jeźdźcem, ale i właścicielem konia, to rachunki w sklepach jeździeckich za nawet te zupełnie „drobne” zakupy potrafią przyprawić o stan przedzawałowy tudzież separację. Równocześnie w jeździectwie często sprawdza się niestety powiedzenie „co tanio, to drogo”. Na niektórych sprzętach może nie tyle  nie warto oszczędzać, co nie warto oszczędzać ślepo, bez doświadczenia, rozeznania w temacie i znajomości charakterystyki poszczególnych sprzętów oraz oferujących je producentów. Uff, jeździeckie zakupy to nie przelewki! Dobrym przykładem jest siodło – kupienie nowego, taniego siodła typu „no name” zwykle kończy się jego wymianą po kilku sezonach i to w najlepszym wypadku, podczas gdy dobre siodło, solidnej firmy potrafi służyć długie lata, a przy tym wspierać pracę jeźdźca i przede wszystkim szanować koński grzbiet. Takie siodło, jak niedawno pisałam, wcale nie musi kosztować majątku, jeśli kupi się zadbane siodło używane, marki, która dobrze się starzeje, a jeśli jeszcze znajdzie się w miarę pewne i bezpieczne miejsce zakupu, to mamy gwarancję sukcesu.

Nie tylko w przypadku siodeł, ale właściwie całości sprzętu jeździeckiego dobrze jest mieć pewne rozeznanie w markach i producentach. Niektóre z nich poza fajną metką i modnym katalogiem, na który co sezon czekają rzesze nastoletnich wielbicielek, nie oferują wcale lepszej jakości, a ich cena nie przyprawia nawet o stan przedzawałowy, a o sam zawał. Na szczęście nie wszyscy producenci oferują sprzęt przeciętnej jakości w kosmicznej cenie. Z całą pewnością marką, która proponuje swoim klientom ciekawe i dobre jakościowo produkty w przyzwoitej cenie, która nie sprawia, że po rzucie oka na metkę należy zbierać szczękę z podłogi, jest nasz rodzimy, polski START. No właśnie, START oprócz tego, że ma w swojej ofercie fajny, solidny sprzęt, jest jeszcze marką z polskim kapitałem, w stu procentach lokalną, ale mogącą, ze swoim szerokim portfolio produktowym, przygotowanym z rozmysłem i w oparciu o spore doświadczenie – spokojnie rywalizować z zagranicznymi brandami. START ma w swojej ofercie pełen wachlarz produktów zarówno dla jeźdźców, jak i koni, od derek, przez wędzidła, aż po kaski i sztyblety. Sprzęt tej marki charakteryzuje się prostym, klasycznym jeździeckim designem w stonowanych kolorach – czerwieniach, granatach, brązach i czerniach, solidną jakością i mocno konkurencyjną ceną. W ostatnim czasie miałam przyjemność testować ich zimowe bryczesy i to o nich, po tym przydługim wstępie, chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć.

Zacznijmy od tego, że jestem koszmarnym zmarźluchem, nie lubię ani późnej jesieni, ani zimy. Nie przekonują mnie sporty zimowe, śnieg mógłby dla mnie padać od 20 do 31 grudnia, coby można było zaliczyć białe święta, sanki, choinkę i całą resztę, a potem mógłby wracać do diabła i nie pojawiać się aż do kolejnego Bożego Narodzenia. W skrytości ducha marzę o ciepłej hali, w której moglibyśmy z Siwym schować się przez okres jesiennych ulew i wiatrów oraz zimowych mrozów, zamiast przez prawie pół roku taplać się w śniegu czy błocie i marznąć aż do kości. A tymczasem nie dość że nie mamy hali, ani nawet wiaty i skazani jesteśmy z Siwym na walkę z mniej lub bardziej łaskawymi warunkami atmosferycznymi, to jeszcze dotychczas nie miałam zimowych bryczesów z prawdziwego zdarzenia. Wciskałam więc pod zwykłe, całoroczne bryczesy kolejne warstwy, mające ochronić mnie przed zamarznięciem i w efekcie czułam się jak ludzik Michelin, a przy tym nie było mi wcale cieplej. Wygląda na to, że bryczesy START może nie sprawią, że stanę się fanką śniegu i mrozu, ale z całą pewnością znacząco poprawią mi nastrój podczas zimowych treningów i sprawią, że naszym jazdom przestanie towarzyszyć rytmiczne stukanie moich zębów.

Bryczesy START Softshellfull, które z przyjemnością testuję od kilku treningów, zostały w całości uszyte z materiału typu Soft Shell, co oznacza ciepłą, miękką i wiatroodporną, a przy tym oddychającą tkaninę. Spodnie z zewnętrznej strony są gładkie, a od wewnątrz miłe w dotyku i „misiowate”, więc na prawdę przyjemnie się je nosi. Materiał nie jest mocno elastyczny, ale dobrze dopasowuje się do sylwetki i nie jest sztywny. Jako że mróz trzaskający, Bogu dzięki, w Krakowie się jeszcze nie pojawił, to nie miałam okazji przetestować ich w ekstremalnych warunkach atmosferycznych, ale podczas moich weekendowych, porannych treningów temperatura oscylowała wokół zera, a bryczesy spisały się znakomicie i mnie zmarźluchowi nad zmarźluchy było zwyczajnie ciepło. Materiał, z którego zostały uszyte spodnie oprócz tego, że jest bardzo ciepły, to jest też oddychający, kiedy więc wyszło słońce i przestało być tak bardzo zimno, a ja pojeździłam chwilę i rozgrzałam się w siodle, nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, nie było mi za gorąco, nie zaczęłam się pocić i żałować, że założyłam na swój poranny trening akurat te bryczesy, a nie zwykłe całoroczne.

Dla moich nowych zimowych bryczesów jestem srogim sędzią, bo nie dość, że jestem okropnym zmarźluchem, to jeszcze straszną marudą i księżniczką na ziarnku grochu jeśli chodzi o bryczesy. Uważam, że bryczesy to jeden z najważniejszych elementów wyposażenia jeźdźca i dobrze dobrane, wygodne, spełniające wszystkie oczekiwania spodnie jeździeckie nie tylko fajnie i zgrabnie wyglądają, ale też pomagają w pracy. Za małe, za duże, za krótkie, poprzecierane, powyciągane, gryzące, czy uwierające bryczesy przeszkadzają podczas jazdy i utrudniają jeźdźcowi zachowanie dobrej sylwetki w siodle. Ja sama przede wszystkim jestem wysoka i mam długie nogi, więc w przedbiegach odpadają u mnie wszystkie marki, które nie mają w swojej ofercie przedłużanej rozmiarówki. START na szczęście produkuje bryczesy zarówno w wersji klasycznej, jak i dłuższej, a wersja przedłużana jest na prawdę dłuższa i nie sięga mi do połowy łydki. Przedłużana rozmiarówka to nie koniec listy moich wymagań, a dopiero jej początek. Z zasady nie kupuję bryczesów z krótkim lejem, rozleniwiłam się jeżdżąc długo w pełnym leju i teraz zwyczajnie nie lubię już jeździć bez tego komfortu i ułatwienia, które pełny lej gwarantuje. Lubię też, kiedy bryczesy mają przynajmniej jedną, zapinaną kieszonkę, wprawdzie teraz używam podczas treningów nerki NerQń do przechowywania smakołyków i telefonu, ale na wszelki wypadek dobrze jest mieć opcję schowania czegoś w kieszeni i nie martwienia się, że z niej wypadnie i zostanie zakopane w piasku na ujeżdżalni. Nie przepadam za spodniami, które zamiast zapięcia na rzep w kostce mają elastyczny materiał. Ważny jest dla mnie materiał, ma być solidny, na tyle elastyczny, by dopasował się do sylwetki, ale nie powinien się rozciągać czy łatwo przecierać. Szwy powinny być mocne i trwałe, bo uważam, że bryczesów nie kupuje się na jeden sezon, tylko na lata, a jest to element garderoby jeźdźca, który w siodle faktycznie pracuje, by więc przetrwać kilka sezonów muszą być na prawdę solidne. Bryczesy START spełniają wszystkie moje wymogi: mają pełny lej, dwie kieszonki i zapięcie na rzep w kostkach. Do tego dobrze układają się w talii, nie mają bardzo wysokiego stanu, ale wygodnie siedzi się w nich w siodle i jeździ zarówno w pełnym siadzie jak i w półsiadzie. A  co najważniejsze – są dobrze uszyte, szwy nie drapią, ani nie uciskają w żadnym miejscu, a lej jest solidny i fajnie trzyma w siodle.

Poniżej na zdjęciach producenta możecie zobaczyć wykończenie i detale bryczesów oraz ich krój w wersji sklepowej a nie w siodle ze mną i Siwym w rolach głównych.

Źródło: http://www.start-konie.pl/produkt,20,bryczesy-start-softshellfull-damskie.html

Nie mogę nie wspomnieć też o cenie – 299 pln za ciepłe, wygodne i dobrze uszyte bryczesy z pełnym lejem, wykonane z solidnego materiału to cena rozsądna i mocno konkurencyjna. W zasadzie jedyny zarzut, jaki mogę wystosować wobec tego modelu, to fakt, że występuje w jednej tylko wersji kolorystycznej. Nie jestem zwolenniczką pstrokatych czy neonowych bryczesów i osobiście najbardziej lubię właśnie klasyczną czerń, ale wiem, że niektórym bardziej pasują odcienie granatów czy brązów. Aczkolwiek wobec zalet tego produktu ten jeden zarzut w żaden sposób nie rzutuje na moją bardzo pozytywną opinię. Jeśli szukacie dobrze uszytych, ciepłych bryczesów na zimę, lubicie klasyczne wzory i cenicie sobie wygodę i jakość, a przy tym nie chcecie wydać na nie połowy pensji, to z czystym sumieniem mogę Wam polecić bryczesy START softshellfull. To wygodne i bardzo ciepłe bryczesy, które dobrze wyglądają i są uszyte z solidnych tkanin. Jestem przekonana, że w zestawie z zimowymi oficerkami i ciepłą kamizelką pozwolą mi szczęśliwie przetrwać zimę, ale oczywiście, żeby moja recenzja była pełna, jak tylko nadejdą większe mrozy, dam Wam znać, jak spisują się w takich warunkach!

 

Dodaj komentarz