101 ćwiczeń z ziemi.

SONY DSC

SONY DSCO książce „101 ćwiczeń z ziemi” Cherry Hill pierwszy raz usłyszałam podczas warsztatów z Wojciechem Mickunasem w Hebdowie. Książka zainteresowała mnie w sposób szczególny, jako że do kwietnia jestem wyłączona z jazdy z Siwym w siodle, ale w tym czasie sporo pracuję z nim z ziemi. A do tego sam Trener wypowiadał się o niej bardzo pochlebnie, polecając jeźdźcom na każdym poziomie zaawansowania. W swojej jeździeckiej biblioteczce mam już książkę z tej serii dotyczącą ujeżdżenia i uważam ją za kopalnie pomysłów na trening, więc zamówiłam „101 ćwiczeń z ziemi”, jak tylko książka trafiła do sprzedaży. Staram się, żeby moje treningi z Siwym w czasie, kiedy mogę zapomnieć o pracy w siodle, nie ograniczały się do pracy na lonży i były mocno urozmaicone, więc liczyłam, że w tej książce znajdę sporo inspiracji. I nie zawiodłam się.

Trochę żałuję, że „101 ćwiczeń z ziemi” nie ukazało się dwa lata temu, kiedy z Fifim zaczynaliśmy wspólną pracę, a Siwy był mocno zielony i jeszcze mocniej nabuzowany od rozpierającej go energii, bo myślę, że znalazłabym w niej wiele pomysłów, jak sobie z takim początkującym łobuzem radzić. Książka Cherry Hill prowadzi od początku relacji z koniem, od ustawiania hierarchii i przyzwyczajania do podstawowych zabiegów związanych z pielęgnacją i treningiem, aż do ćwiczeń, które można wykonywać i powtarzać na każdym etapie zaawansowania. Uczy w jaki sposób nakłonić konia do podawania nóg, stania na uwiązie czy noszenia kantara, ale też pokazuje jak nauczyć konia wchodzenia do przyczepy, skakania na lonży czy cofania przez przeszkody. Książka podzielona jest na sześć rozdziałów: Budowanie podstaw, Nawiązywanie bezpośredniego kontaktu, Ustępowanie od nacisku, Odczulanie, Lonżowanie na linie i Praca z przeszkodami. Poszczególne ćwiczenia oznaczone są jako te, które wykonujemy w ręku, na długiej linie, lonży, dwóch wodzach czy na wolności, a poszczególne zestawy ćwiczeń  podsumowuje przegląd postępów treningowych, czyli układ pozwalający sprawdzić dotychczasowe efekty szkolenia.

Ogromną zaletą książki jest jej jasny i czytelny podział. Poszczególne ćwiczenia są opisane w bardzo prosty sposób – podzielono je na kilka kroków, które szczegółowo tłumaczą, jak za pomocą swojego ciała przekazać koniowi odpowiedni komunikat. Pomocne są również ilustracje i ramki zawierające opisy częsty problemów związanych z danym elementem, czy informacje o których należy pamiętać przy wykonywaniu ćwiczenia. Cała seria „101…” jest kopalnią inspiracji dla każdego jeźdźca. Ci, którzy sami pracują ze swoimi końmi, dobrze wiedzą, jak wielkim problemem jest brak pomysłu na ciekawy i efektywny trening, bez względu na to, czy mówimy o skokach, ujeżdżeniu, westernie czy pracy z ziemi. wypalenie to zawsze poważny problem i łatwo z jeźdźca przenieść je na konia. Fabian jest typem, który lubi być zaskakiwany i wymaga sporej kreatywności w treningu, więc ta seria to dla mnie prawdziwe błogosławieństwo.

Wiele książek proponuje ciekawe metody treningowe i pomaga rozwiązać problemy, z którymi jeździec spotyka się w pracy ze swoim koniem, ale często brakuje w nich ćwiczeń, które mogą służyć podczas codziennych jazd. Książka Cherry Hill jest, jak każda z serii „101…” wypełniona takimi propozycjami ćwiczeń i pomysłami na trening, udowadniając, że praca z ziemi to niekoniecznie nudne gonienie konia w kółko na lonży. Teraz, kiedy sama skupiam się na tym rodzaju treningu, dostrzegam, jak mało uwagi poświęcają mu nie tylko sami jeźdźcy, ale i autorzy książek, więc cieszę się, że w księgarniach pojawiła się ta pozycja. Dodatkowo moją sympatię wzbudza fakt, iż autorka w swoich poradach stara się zwrócić uwagę na zrozumienie samego konia i cierpliwe budowanie z nim partnerskich relacji, opartych na dobrze rozumianej hierarchii, spokoju i wytrwałości. W zasadzie jedynym zastrzeżeniem, jakie mam do tej książki, to fakt, że jednak większość ćwiczeń przeznaczona jest do pracy z młodymi, początkującymi końmi, a nieco mniej z tymi średnio- i bardziej zaawansowanymi.

Ocena: 8/10

 

4 Comment

  1. kika says: Odpowiedz

    wkoncu porzadna recenzja tej ksiazki, dzieki :)

    1. Kaja says: Odpowiedz

      Dziękuję i bardzo polecam tę książkę, to jedna z ciekawszych jeździeckich lektur, jakie ostatnio wpadły mi w ręce. Pozdrawiam! :)

  2. kasia says: Odpowiedz

    witam. Co to za kon na zdjeciach? Szukam podobnej klaczy kuca felinskiego Mazdy. prosze o odpowiedz

    1. Kaja says: Odpowiedz

      Koń na zdjęciach to mój Fabian. Fifi jest fundacyjnym kundelkiem w typie małopolaka ocalonym przed rzeźnią. :) Trzymam kciuki za poszukiwania klaczki!

Dodaj komentarz