Polskie konie w drodze do Japonii?

Kaja_konie__2483

Jak wiecie Siwy został wykupiony przez Fundację Centaurus od handlarza i to uratowało go przed podróżą w jedną stronę wprost na włoski talerz. Wydaje mi się jednak, że jak na „adopcyjną mamę” konia, który miał trafić do rzeźni, moje poglądy na temat uboju koni nie są szczególnie radykalne. Wbrew pozorom, nie jestem wojującą przeciwniczką samego w sobie jedzenia koni, a w swoich opiniach na ten temat staram się kierować nie tylko własnymi uczuciami, ale i zdrowym rozsądkiem. W różnych częściach świat zjada się i będzie się zjadało te zwierzęta, bezwzględu na ilość protestów, jakie zorganizują fundacje prozwierzęce, podobnie jak w Chinach zjada się psy, a kury, świnie, krowy i kaczki na całym właściwie świecie. Kwestia rzeźności i statusu „zwierzęcia towarzyszącego” jest stricte kulturowa, a zwierze, które na jednym końcu świata jest przyjacielem, członkiem rodziny bądź świetością, na innym może być tylko kawałkiem mięsa.

Gwoli ścisłości – dla mnie osobiście koń jest z całą mocą i pewnością pełnoprawnym członkiem rodziny, przyjacielem, o którego powinno się dbać, za którym się tęskni, którego powinno się szanować i traktować z miłością. Nie wyobrażam sobie skonsumowania koniny, tak samo jak nie wyobrażam sobie zjedzenia psa czy kota. Nie mam jednak złudzeń, co do istnienia całej rzeszy ludzi, dla których koń nie jest niczym innym, jak tylko zwierzęciem rzeźnym. Ten fakt sam w sobie mnie jednak nie bulwersuje, bo koniec końców jedzenie koniny w niczym nie różni się od jedzenia wieprzowiny, a gdyby próbować rozgraniczyć zwierzęta nierzeźne od rzeźnych mierząc ich inteligencję, świnia jako jedna z najmądrzejszych, zostałaby z całą pewnością dużo szybciej niż koń skreślona z listy zwierząt, które mogą wylądować na talerzu. Świń jednak nikt nie broni, bo w naszej kulturze statusu „zwierzęcia towarzyszącego” im nie przyznano (chociaż moim prywatnym, skrytym marzeniem jest posiadanie właśnie świni jako zwierzątka domowego).

Bulwersuje mnie nie sam ubój koni, ale wiele rzeczy z nim związanych. Bulwersuje mnie sposób, w jaki konie trafiają do rzeźni, transportowane w warunkach dalekich od humanitarnych, przewożone setki kilometrów, stłoczone na ciężarówkach, bez wody, pokaleczone i przerażone. Bulwersują mnie targi koni, na których zwierzęta są bite, szarpane, rażone prądem, kopane, okładane batem i kijem. Bulwersują mnie warunki w jakich spędzają swoje smutne życie konie przeznaczone na ubój – zamknięte w ciemnych, brudnych oborach, z poprzerastanymi kopytami, wychudzone, chore, z nieleczonymi ranami, bite, przerażone i zdziczałe. Jakby już za życia nie były niczym więcej niż kawałkiem mięsa.

Kaja_konie__2449

Dlaczego piszę Wam o tym wszystkim? Nasz aktualny rząd rozpoczął rozmowy na temat wywozu koni na tucz i ubój do Japonii. Transport koni trwałby prawie cztery tygodnie. Żywych koni. W tym źrebnych klaczy. Taka podróż sama w sobie byłaby źródłem niewyobrażalnego stresu, paniki, urazów i agresji pomiędzy końmi. A to przy założeniu, że spełniane byłyby normy dotyczące transportu. Wszyscy wiemy, jaki mamy problem z egzekwowaniem przepisów dotyczących przewozu żywych zwierząt na terenie Polski i Europy, a te transporty trwają maksymalnie 2-3 dni. Konie wciąż są bite, przewożone przyczepami nieprzystosowanym do transportu tych zwierząt, nie mają zapewnionej wody, odpoczynku czy opieki weterynaryjnej, przewożone w upale i na mrozie. Zwierzęta są bite, szarpane i kopane przy wprowadzaniu do ciężarówek i podczas samej podróży. Powszechnie przyzwala się na to, by w panice i przerażeniu wzajemnie się tratowały i kaleczyły. Nikt nie zwraca uwagi na te, które nie nadają się do dalszej drogi. Zwierzęta bezwzględu na swój stan muszą kontynuować podróż. W efekcie wiele z nich dojeżdża na miejsce w stanie agonalnym, a cała reszta wycieńczona i przerażona. Skala naruszeń i wykroczeń, których dopuszczają się firmy i osoby przewożące konie na rzeź jest niewyobrażalna i niewyobrażalne jest cierpienie tych zwierzą, za które nie są wyciągane odpowiednie konsekwencje. Strach pomyśleć co działoby się w transporcie trwającym nie kilka dni, a kilka tygodni.

Fakt, że zwierze jest rzeźne nie oznacza, że nie należy mu się szacunek, bezpieczny transport i szybka, bezbolesna śmierć. Bądźmy ludźmi. Takimi, przy których za słowo „człowiek” nie trzeba się wstydzić. Transportujmy mięso a nie żywe zwierzęta, a póki mamy do czynienia ze zwierzęciem traktujmy je po ludzku. Niech przyzwoitość będzie ważniejsza niż pieniądze. Nie gódźmy się na cierpienie, na okrucieństwo i nieludzkie traktowanie koni, które tak niewiele różni przecież od naszych czterokopytnych przyjaciół – ot, budowa, miejsce urodzenia i łut szczęścia.

Co możecie zrobić?

Podpiszcie petycję tutaj: PETYCJA

Przyjdźcie na manifestację 21 maja o 12:00 na Plac Zamkowy  w Warszawie : FACEBOOK

Ostateczna decyzja odnośnie transportu koni do Japonii jeszcze nie zapadła, więc każdy Wasz głos ma znaczenie.

Kaja_konie__2476

3 Comment

  1. trevia says: Odpowiedz

    Powiem tak, sama mam konie i lubię te zwierzęta, ale i tak mam wrażenie, że przez Twój post przemawiają emocje, a Twój punkt widzenia jest taki, jaki oficjalnie podają fundacje i przez to nieobiektywny.
    Odniosę się do konkretnych cytatów:
    „Bulwersują mnie targi koni, na których zwierzęta są bite, szarpane, rażone prądem, kopane, okładane batem i kijem” – na jakich targach konie są tak traktowane? Jeśli masz informacje o takim traktowaniu koni, to należy to zgłosić. Przez wiele lat takim sztandarowym przykładem był Skaryszew. Ale czasy się zmieniają, zmieniają się i końskie targi. Na dzisiejszych trudno się dopatrzeć okrucieństwa – a przynajmniej ja takowego nigdzie nie widziałam. O jakim targu więc mowa?
    „Konie wciąż są bite, przewożone przyczepami nieprzystosowanym do transportu tych zwierząt, nie mają zapewnionej wody, odpoczynku czy opieki weterynaryjnej, przewożone w upale i na mrozie. Zwierzęta są bite, szarpane i kopane przy wprowadzaniu do ciężarówek i podczas samej podróży” – wprowadzanie do przyczep z tego co widziałam nieraz nie należy do najdelikatniejszych, ale to dotyczy niestety nie tylko zwierząt rzeźnych. Ale podczas samej podróży? Nie wierzę, bo po co ktoś miałby coś takiego robić? Nie ma „motywu”. Wiem, że lata temu warunki były koszmarne. Po sieci krążą wciąż te same filiki sprzed iluś lat. Ale teraz? Skąd wiesz jak jest? Byłaś, widziałaś? Masz jakieś źródła, dowody? Nikomu też się nie opłaca, żeby konie dojechały martwe na miejsce, bo martwe na ubój dla ludzi się nie nadają, więc nikt się nie będzie nad nimi znęcał specjalnie. A opieka weterynaryjna? W każdym transporcie? Serio? Jak wieziesz swojego konia, to też jest przy nim weterynarz?
    „Bulwersują mnie warunki w jakich spędzają swoje smutne życie konie przeznaczone na ubój – zamknięte w ciemnych, brudnych oborach, z poprzerastanymi kopytami, wychudzone, chore, z nieleczonymi ranami, bite, przerażone i zdziczałe” – konie przeznaczone na ubój, wychudzone? Konie przeznaczone na ubój są tuczone raczej… Chorych zwierząt do spożycia przez ludzi też by nie przeznaczyli(a przynajmniej nie na jakąś dużą skalę). Wiadomo, zdarzają się jakieś przypadki dość ekstremalne, że chłop znęca się nad koniem, ale to są przypadki raczej rzadkie. Nawet te konie, które wykupują fundacje zwykle nie są w tragicznym stanie – mają przerośnięte kopyta i stary kantar, ot tragedia. No i zły właściciel chce je sprzedać na rzeź(za kwotę będącą co najmniej dwukrotnością normalnej ceny rzeźnej oczywiście…) Ale to już dygresja. Większość koni rzeźnych to najzwyklejsze konie, które nie są specjalnie bite, głodzone i nie pracuja ponad siły, bo to po prostu jest biznes i ma się opłacić.
    Ja po prostu mam wrażenie, że fundacje wciąż prowadzą nagonkę na targi, na transport, na ubój, że wszystko takie złe tragiczne i niezgodne z prawem, że wszyscy chłopi i handlarze znęcają się nad końmi i wogóle be i fe. Tylko że świat się zmienia, a fundacje mówią wciąż to samo. Dowodów na taki stan rzeczy natomiast jakoś nie widać… Widziałam wiele koni u chłopów i żaden nie był dziki, żaden nie był bity, ani głodzony. Choć niestety wiele z nich trafiło na rzeź… Warunki są jakie są, nie najlepsze, ale czy takie najgorsze?
    Żeby nie było, nie jestem za tym, żeby eksportować konie do Japonii. Wielodniowy transport nie może być przyjemny, nawet jeśli jest względnie dobrze zorganizowany, a jeśli nie jest to konieczne, to należy koniom tego oszczędzić.

    1. Sara says: Odpowiedz

      Dla twojej wiadomości na większości targów konie są bite itp. Jeśli chodzi o targi one się nie zmieniają. Zwierzęta są traktowane brutalnie i to się nie zmieni. A jeśli ty nie widziałaś okrucieństwa na targach to chyba przychodzisz na same występy i dalej juz się nie wtrącasz. Ja byłam w miejscu gdzie handlarze składują konie itp. Są one przywiazywane głowami do płotów aby się nie ruszały. Przykładem jest wspomniany przez ciebie SKARYSZEW w którym konie przeżywają piekło….

  2. Czytałam o różnych traktowaniach w rzęźniach to jes okropne co oni tam robią polewają je wrzątkiem podrzynają gardło wbijając przy tyn metalowy bolec który ma tylko ulżyć ale to nie prawda. W rzeźni ten zabieg jest wykonywany bardzo nie dokładnie więc konie bardzo często wiedzą o tym jak podrzyna im się gardło. Trafiają tam klacze jak i ogiery różnych ras. Są też tam nawet klacze w ciąży. konie po podróż do Włoch jadą ściśnięte w cieżarówkach liczącą drogę
    30 000 km. Nie dostają jeść ani pić żęby mięso było such bo takie lubią je jeść Włosi. Niektórym koniom utknie noga w pręcie ciężarówki i zostaje wtedy zwyczajnie odrąbane. Ludzie zmuszją je biciem rażeniem prondem oraz okrzykami. Prawdziwy horror dopiero się zaczyna kiedy przekroczą bramy rzeźni. Trafiają tam konie z ciężkimi obrażeniami. Piekło dla koni to również ich cierpienie niektóre płaczą. Kiedyś chasały sobie swobodnie po łące ze swoimi przyjaciółmi a teraz tylko do rzeźni. Fundacja Centaurus jak i Tara robiąco w swojej mocy aby uratować konie od śmierci. Czy to móśi się tak skończyc odpowiadam na to nie nie mósi tak być ale one cierpią przez ludzką głupotę tak samo jak inne zwierzęta. Konie są cudownymi zwierzętami i na to nie zasługują.

Dodaj komentarz