Końska emerytura

DSC00028
Duszanka
Duszanka

Niedawno pożegnaliśmy u nas w stajni Duszkę, seniorkę stada i na prawdę poczciwą kobyłę. Duszka miała sporo szczęścia, dobre i długie życie, szczęśliwą i zasłużoną emeryturę, która nie trafia się wszystkim koniom i całe 29 lat, kiedy weterynarz przyszedł, żeby skrócić jej cierpienia. Jej odejście nie było dla nikogo zaskoczeniem i wszyscy wiedzieliśmy, że z sezonu na sezon marniała w oczach, oddalała się od stada i zbliżała do nieuniknionego. Każda zmiana sierści i każda zima kosztowała ją dużo więcej niż resztę koni, ale wszyscy po cichu też liczyliśmy, że to jeszcze nie teraz i jeszcze tej ostatniej wiosny dożyje. Smierć niestety zawsze przychodzi za wcześnie i nigdy nie ma na nią dobrego momentu. Boleśnie przekonałam się o tym żegnając w grudniu jednego z naszych psów. Gruba była psem idealnym i długo jeszcze będę po cichu połykać łzy na wspomnienie jej roześmianej gęby, mokrego nosa i masy kłaków pozostawianych na meblach, mimo że w naszym domu merda już kolejny schroniskowy ogon, któremu zrobiła miejsce swoim odejściem.

Koń to szczególne zwierze, balansujące gdzieś na pograniczu domowego pupila a sportowego obiektu czy narzędzia. Starość i umieranie w przypadku koni to dużo trudniejszy temat niż w przypadku innych zwierząt, które nam towarzyszą. Większość osób lubi o swoich koniach mówić jak o przyjaciołach czy wręcz nadawać im nieco ludzkie cechy, ale zwykle kiedy przychodzi co do czego ekonomia okazuje się nieubłagana, a wobec niej przyjaźń schodzi na dalszy plan. Koń jest takim trochę pupilem do zdjęcia. Póki spełnia nasze wymagania i oczekiwania, to chętnie mówimy o nim jak o domowym zwierzątku, ale koń nie do końca nim jest. Ci jeźdźcy, którzy mają zacięcie sportowe po kilku latach dochodzą ze swoimi końmi do ściany, ich konie przestają się rozwijać, starzeją, wypadają z formy, albo przestają zaspokajać ambicje swoich właściciele. Wielu jeźdźców w takiej sytuacji decyduje się na sprzedaż pupila i zakup nowego. Równocześnie istnieje mocna frakcja koniarzy, która takie zachowanie krytykuje czy piętnuje. Podczas szkolenia z terapii czaszkowo-krzyżowej, w którym ostatnio uczestniczyłam, prowadząca opowiadała o jednym ze swoich pacjentów, u którego terapia nie powiodła się, tłumacząc, że wynikało to z pasywnej postawy konia, który „odmawiał” leczenia. Ta z kolei miała wynikać z faktu, że jako starszy koń po  długiej pracy w rekreacji został przez swoich właścicieli wysłany na emeryturę. Właściciele trzymali go dalej u siebie, wypuszczali z resztą stada na pastwisko, ale nie brali już do pracy i generalnie nie poświęcali mu więcej uwagi. Stąd miała wynikać domniemana depresja konia i poczucie porzucenia. Na sali szybko rozległy się głosy ostrej krytyki pod adresem właścicieli i komentarze w rodzaju „koń to odpowiedzialność, nie można go tak porzucać i odstawiać na boczny tor”. Zawsze kiedy słyszę tego typu opinie, zastanawiam się, czy osoby wygłaszające je kiedykolwiek same musiały się zmierzyć z problemem utrzymywania konia-emeryta czy konia, który przestał spełniać ich wymagania. Ja sama staram się w swoich ocenach pozostawać gdzieś po środku. Tak, jak napisałam, koń to bardzo szczególny zwierzak, a jego utrzymanie kosztuje więcej niż miska suchej karmy dziennie i szczepienie dwa razy do roku. Latwo więc wygłaszać krytyczne opinie, a dużo trudniej samemu zmierzyć się z problemem konia „darmozjada”.

DSC00028

Zgadzam się jednak z tym, że koń to odpowiedzialność i to taka, która nie ma terminu ważności, a niestety decydując się na sprzedaż konia, tracimy nad nim kontrolę i nie mamy już wpływu na to, jak dalej potoczą się jego losy. Była w Centaurusie, fundacji z której pochodzi Fabian, taka historia klaczy, którą w reportażu na temat działalności fundacji wypatrzyli dawni właściciele. Właściciele, którzy sprzedali ją w dobrej wierze, nie mając pojęcia, że koń może kiedykolwiek trafić do rzeźni. Nowy nabywca sprzedał konia dalej i tak z rąk do rąk trafiła do handlarza, od którego czekała ją już prosta droga po trapie wprost pod rzeźnicki nóż. Klacz miała jednak ogromne szczęście i zamiast na talerz trafiła do Centaurusa a stamtąd do domu, z którego nie powinna była nigdy wyjeżdżać. Jestem pewna, że cała masa koni sprzedanych w dobre ręce miała mniej szczęścia niż centaurusowa Zabajka. Kochający i rozsądny właściciel powinien porządnie się zastanowić zanim swojego pupila puści dalej w obieg. Dobrą alternatywą jest przecież dzierżawa, konia, który dla nas jest już zbyt mało zaawansowany, ale dla kogoś innego może być wspaniałym nauczycielem i partnerem do pracy. Oczywiście to rozwiązanie dla konia sportowego, który nie spełnia juz wymagań swojego właściciela, czy dla kucyka, którego jeździec po kilku sezonach jest dla niego juz za wysoki. Inaczej się ma sprawa z końskimi emerytami. W tym przypadku dzierżawa nie wchodzi oczywiście w grę, a sprzedaż czy oddanie za darmo to dla konia ogromne ryzyko, że trafi w wiadome miejsce. Każdy właściciel konia powinien liczyć się z tym, że jego pupil, kiedyś będzie musiał przejść na zasłużoną emeryturę, na której wciąż będzie mu się należał pełen żłób, ciepły kąt i kawałek trawy do poskubania. Są stajnie przewidziane dla takich staruszków, które są położone dalej od dużych miast,  pozbawione całej jeździeckiej infrastruktury, nie są tak piękne czy doskonale wyposażone, jak stajnie,w których się trenuje, a w zasadzie ograniczają się do boksów i pastwisk. Tam za dużo mniejsze pieniądze można swojemu przyjacielowi zapewnić szczęśliwą starość, bo koń, by być szczęśliwym wcale nie potrzebuje mieć wyczesanego ogona i jeźdźca na plecach trzy razy w tygodniu, z całą pewnością wystarczą mu pełny żłób i towarzystwo innych emerytów, z którymi może leniwie snuć się po pastwisku i czasem postraszyć się nawzajem zębami. Ale wciąż niestety przeważająca ilość właścicieli swoje stare i schorowane konie sprzedaje za symboliczną złotówkę jako kosiarki do trawy, ślepo wierząc, że czeka je dobre i długie życie, a raczej zagłuszając swoje sumienie taką wizją. Wiadomo, że utrzymywanie emeryta kosztuje, ale konie nie starzeją się z dnia na dzień, dają nam czas, by się na tę ich emeryturę przygotować, również finansowo, a po latach ich pracy zapewnienie im spokojnej starości jest zwyczajnie naszym obowiązkiem.

DSC00030

Darzę wielkim szacunkiem tych, którzy swoim koniom zapewniają dobrą i spokojną emeryturę. Cieszę się, że stajnia, w której stoi Siwy nie jest typową rekreacyjną stajnią, z której staruszki w magiczny sposób dematerializują się po sezonie, a poczciwa Duszanka dożyła w niej swoich dni, mimo że od kilku sezonów była kompletnie bezużyteczna. Ciężko powiedzieć, by nawet cieszyła oko, bo starsze konie zwykle nie wyglądają już tak pięknie, jak ich młodsi koledzy. Cieszę się, że wokół siebie mam jeźdźców, którzy o swoich koniach myślą bardziej, jak o członkach rodziny niż drogich gadżetach, a planując zakup kolejnego wierzchowca, nie zapominają o tym, który czeka na nich teraz w stajni. Cieszę się, że spotkałam też i takich, którzy wiele lat utrzymywali starszego konia, nie nadającego się już do normalnego użytkowania pod siodłem kosztem realizacji swoich ambicji. Właśnie to jest dla mnie prawdziwe jeździectwo i prawdziwa pasja. Ja sama wierzę, że kiedy przyjdzie taki moment, by Fabian przeszedł na zasłużoną emeryturą, będę mieszkać już w domu z widokiem na stajnię, w której Fabian będzie miał towarzystwo kilku innych kucyków, swój kawałek trawy i ciepły boks, gdzie będzie mógł wspominać długie i szczęśliwe lata brykania, terroryzowania innych koni i tarzania się w błocie, czyli swoich absolutnie ulubionych zajęć.

4 Comment

  1. Ewelina says: Odpowiedz

    Każdego konia to czeka, wiadomo. Ale kiedy? W stajni mamy niemłode konie. Kiedy można stwierdzić, że nadają się na emeryturę? Są jakieś „objawy” końskiej „demencji starczej”, po których stwierdza się, że koń nie powinien już pracować?
    Proszę o odpowiedź.
    Pozdrawiam, Ewelina.

    1. Kaja says: Odpowiedz

      Niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Konie, podobnie jak ludzie, w różny sposób i w różnym tempie się starzeją. W dużej mierze ma na to wpływ sposób „eksploatacji” konia. Na szybszą emeryturę przechodzą konie sportowe, szybko zajeżdżane i obciążane ogromnym wysiłkiem, dużo dłużej w dobrym zdrowiu żyją konie „rodzinne”, takie które pracują lżej ze swoimi jeźdźcami. Są konie, które w wieku 18 lat nie będą nadawały się do żadnej pracy i takie, które mają 25 i wciąż będą mogły pracować w rozsądnej rekreacji. Bardzo ciężko ocenić na odległość czy koń powinien przejść na emeryturę, zresztą zwykle to przechodzenie na emeryturę odbywa się stopniowo a nie z dnia na dzień. Rozsądny własciciel, który zna swojego konia i jego możliwości, powinien dostosowywać ilość i rodzaj pracy do starzenia się konia aż do jego całkowitego przejścia na zasłużoną emeryturę. Pozdrawiam serdecznie! :)

      1. Ewelina says: Odpowiedz

        Wiadomo, że pojawia się to z czasem i zależne jest to od opieki jak i indywidualnego zdrowia konia (kontuzje, choroby itp.). Dziękuję za odpowiedź :)

  2. Naprawdę przepiękne zdjęcia koni!

    Serdecznie zapraszam na mojego bloga, na którym opisuje lekcje jazdy konnej :).

    konieija.wordpress.com

Dodaj komentarz